Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020: Skromny debiut surfingu. Złote medale dla Amerykanki i Brazylijczyka

Potrzebujesz ok. 3 min. aby przeczytać ten wpis

Po przeszło stu latach usilnych starań surfing wreszcie oficjalnie zadebiutował na Igrzyskach Olimpijskich, ale poza samym środowiskiem i uczestnikami japońskiej imprezy raczej mało kto będzie wspominał ten moment z rozrzewnieniem. Historyczne zawody na plaży Tsurigasaki miały obfitować w gigantyczną dawkę ekstremalnych emocji, których spragnione jest zwłaszcza młode pokolenie widzów, tymczasem okazały się dość nużącą telenowelą na zbyt spokojnych wodach. Czołowi surferzy świata nie mieli zatem wymarzonych warunków, by wykazać się wielkimi umiejętnościami panowania nad żywiołem i ostatecznie doszło do kilku niespodzianek. W zmaganiach pań triumfowała Carissa Moore (USA), a w rywalizacji panów Italo Ferreira (Brazylia).

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020: Surfing nie porwał tłumów

To miała być jedna z najbardziej widowiskowych konkurencji podczas wyjątkowo cichych, bo odbywających się bez udziału kibiców Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Organizatorzy przegrali jednak z kapryśną aurą, wszak w jednym z najlepszych spotów surferskich w Japonii na czas olimpiady zabrakło kluczowego elementu: wysokich, spektakularnych fal. A poziom atrakcyjności zawodów dodatkowo obniżył skomplikowany system punktacji, niezrozumiały dla większości obserwatorów niezwiązanych z tą ekscytującą skądinąd dyscypliną.

Najważniejsze rozstrzygnięcia na pięknej plaży Tsurigasaki zapadły we wtorek rano, a nie w środę, jak pierwotnie planowano. Ta decyzja była oczywiście podyktowana warunkami pogodowymi, bo niebawem Makinoharę ma nawiedzić… tajfun, który na pewno podniósłby widowiskowość nowej olimpijskiej konkurencji, ale jednocześnie mógłby stanowić zagrożenie dla życia surferów. Chociaż dla nich jest to akurat chleb powszedni – na taką okazję do poskromienia potężnego żywiołu wielu czeka przecież długimi miesiącami…

Carissa Moore i Italo Ferreira zwycięzcami olimpijskich zawodów w surfingu

Wśród kobiet sensacji nie było – triumfowała czterokrotna mistrzyni globu Carissa Moore, która w finałowej rozgrywce okazała się zdecydowanie lepsza od Bianki Buitendag z RPA. Po swoim ostatnim występie Moore w kurtuazyjnym tonie skomentowała całą rywalizację. „Uwielbiamy Makinoharę, fale były trochę za małe, ale plaża za to piękna i świetnie się bawiliśmy” – powiedziała do miejscowej społeczności w jej ojczystym języku.

Ciekawiej było w konfrontacjach z udziałem panów, gdzie na etapie półfinału odpadł faworyt do złota. Gabriel Medina musiał uznać wyższość reprezentanta gospodarzy, Kanoy Igarashiego, a potem w starciu o brązowy medal równie nieoczekiwanie poległ z Owenem Wrightem. Swojego rodaka, który jest aktualnym liderem WSL, pomścił w finale Italo Ferreira. Brazylijczyk wygrał z Igarashim w pewnym stylu, otrzymując za każdy ze swoich dwóch przejazdów ponad 7 punktów.

„Myślę, że to na pewno jeden z najlepszych dni w moim życiu. Dla mnie to był bardzo długi dzień i na pewno spełnienie moich marzeń. Przez ostatnie kilka miesięcy dużo trenowałem, aby dożyć tej chwili” – powiedział dziennikarzom rozemocjonowany Italo Ferreira.

Historyczny złoty medal Ferreiry w surfingu to także pierwszy krążek z najcenniejszego kruszcu dla Canarinhos na IO w Tokio. Łącznie reprezentanci Brazylii zdobyli do tej pory 5 medali podczas japońskiej olimpiady.

Foto wyróżniające: Ryan Pierse / Getty Images

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*